poniedziałek, 16 marca 2015

W jaki sposób marnuję czas i energię w dążeniu do celu?

W jaki sposób marnuję czas i energię w dążeniu do celu? - to temat kolejnej pracy na moje terapeutyczne zajęcia. Poczytajcie - mam nadzieję, że Wy tak nie macie, bo to cholernie utrudnia życie!


- przede wszystkim często nie podejmuję nawet prób osiągnięcia danego celu. Z góry zakładam, że nie jestem na tyle dobry, wartościowy, zdeterminowany i wytrwały aby to osiągnąć, więc po co w ogóle marnować na to czas i energię!
- Jeśli już coś nawet próbuję osiągnąć, to zazwyczaj nie przygotowuję się dobrze do tego. Nie określam konkretnych etapów, dat, potrzebnych zasobów. To też jest jakaś podświadoma akcja sabotażowa, która ma na celu usprawiedliwienie się w przypadku porażki.
- odkładam na jutro! często wiele spraw które mógłbym zrobić dziś, przekładam na później, na jutro, na kiedyś tam. Jestem zmęczony, miałem ciężki dzień, nie ma już czasu, muszę wcześniej wstać itp. wymówki często powodują że przekładam pewne sprawy, i tracę czas na zupełne głupoty, i do tego usprawiedliwiam się, że przecież mam prawo do tego, by po ciężkim dniu po prostu odpocząć i trochę poleniuchować.
- Przedkładam obowiązki nad osobisty rozwój i pasje! I często przez to brakuje mi już na te drugie czasu, sił i środków. Nie dzielę ich w sposób zdrowy i proporcjonalny. Nieraz nawet jak robię coś dla siebie, coś co naprawdę sprawia mi radość – mam wyrzuty sumienia, że inni pewnie woleli by, abym ten czas poświecił im.
- boję się! boję się ryzyka, boję się stracić to co mam. Wyznaczenie i dążenie do celu wiąże się z ryzykiem porażki, i to przed tym chyba najbardziej uciekam. Boję się kolejnej porażki.

Generalnie jestem więc małym zakompleksionym chłopcem, z fatalnym poczuciem własnej wartości, który boi się wyjścia poza własną strefę bezpieczeństwa.
Wolę siedzieć w czymś co znam, choćby uwierało i nie dawało szczęścia, niż spróbować po to szczęście sięgnąć, z obawy przed tym, że mi się po prostu nie uda!
A na dodatek - mój umysł doskonale zdaje sobie sprawę, że te wszystkie lęki są jedynie pozorne i że nie ma się czego bać, a jednak te uczucia są bardzo silne i nieraz wręcz paraliżujące, tak jakby uczucia funkcjonowały w oderwaniu od świadomego umysłu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz