Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawy bieżące. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawy bieżące. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2015

Czy będzie wojna?

Sytuacja na wschodzie coraz bardziej mnie niepokoi.
Putin pręży się jak może, a zachód zamiast spokojnie i konsekwentnie sprowadzić rozmowy do poziomu ekonomicznego i jasno pokazać i Putinowi i narodowi rosyjskiemu że to się po prostu NIE OPŁACA - to również daje się podpuszczać i też odpowiada militarnie.

Nie tędy droga!

Przecież dobrze wiemy a co niektórzy nawet pamiętają, że takie zachowanie prowadzi do kolejnego wyścigu zbrojeń, a od tego już krok do sytuacji, gdzie komuś puszczą nerwy i niechcący nawet naciśnie nie ten przycisk co trzeba.


Właśnie trwa transport amerykańskich sił przez naz kraj - fajnie. Ciekawostka dla społeczeństwa, można popatrzeć, strzelić sobie słitfocie z naszym sympatycznym sojusznikiem. Tylko co z tego?
Czy to realnie pozwala nam się czuć lepiej? Bardziej bezpiecznie? Ja się jakoś nie czuję bezpiecznie jak widzę na ulicach wojsko. I dziwi mnie ta propaganda medialna, pokazująca obywateli uśmiechniętych od ucha do ucha i opowiadających o tym jak to teraz czują się bezpiecznie. Nazajutrz wojsko wyjedzie - i co wtedy? Wpadną w panikę? eh ....

Mobilizacja!
Kolejny fatalny pomysł naszego MON'u.
Uważam się za patriotę. Patriotę czasu pokoju. Pracuję uczciwie, płacę podatki, więcej daję od siebie Państwu niż od niego biorę. Ale zupełnie nie jestem przygotowany do bohaterskiej obrony ojczyzny przed najeźdźcą. Nie tylko merytorycznie - bo jak ja byłem gotów iść do armii to armia mnie olała i odesłała do domu, bo już nie potrzebowali poborowych tylko zawodowców. Mam nieco żal za to.
Nie jestem przygotowany mentalnie do tego by nagle porzucić dom, rodzinę, dzieci, pracę i udać się choćby na kilkumiesięczne szkolenie.
To jeszcze nie pora by robić mobilizację.
Dlaczego teraz, jak jest jeszcze w miarę spokojnie - MON nie może zrobić porządnej kampanii informacyjnej. Powiedzieć obywatelom jakie są plany dotyczące powołań, co ma zrobić powołany, jak służby państwowe chcą zapewnić spokój i utrzymanie jego rodzinie, kto zaopiekuje się jego dziećmi, co z pracodawcą itp. itd.
I przede wszystkim - zrobić to z rozsądkiem, dać ludziom czas na przygotowanie się, a nie wcisnąć bilecik i kazać stawić się na wezwanie w ciągu 4 godzin.
To kpina i skandal.

Ja oczywiście rozumiem argument, że MON chce sprawdzić możliwości mobilizacyjne, ale na jaką cholerę się pytam? Jeśli zależy nam na tym by ta sprawność mobilizacyjna była jak najlepsza - to zacznijmy od informacji, nauki, a dopiero potem sprawdźmy, czy ta nauka coś dała.
To tak, jakby kandydatowi na kierowcę przed kursem dać auto i kazać mu wyjechać na drogę aby sprawdzić jakie ma możliwości prowadzenia pojazdu. Nikt rozsądny by na taki pomysł nie wpadł, a MON - owszem!


Daleki jestem od ignorancji młodego pokolenia, które generalnie uważa, że walczyć, to niech sobie idą politycy, a oni wolą uciekać za granicę. Ja wolałbym jednak zostać tutaj, w mojej ojczyźnie, którą kocham i do której mam szacunek. Ale wierzcie mi - chciałbym tu zostać by ją budować, by pracować dla niej, a nie po to by bronić jej własną piersią! 

Co Wy na to?

(zdjęcia pozwoliłem sobie pożyczyć ze strony TVN )

poniedziałek, 16 marca 2015

Gdzie jest Putin?



Zasadniczo niewiele interesuję się polityką, gdyż od lat uważam, że główną przyczyną wszechrzeczy jest ekonomia a nie polityka. Ale mamy wyjątkowy czas ...
Przed nami wybory prezydenckie, a za wschodnią granicą wojna!
Mam 38 lat i byłem od najmłodszych lat wychowywany w kulcie pamięci ofiar wojny, pamięci bohaterów, i przede wszystkim zagłady w obozach koncentracyjnych. Fala entuzjazmu z odbudowy ojczyzny i wykonywania kolejnych planów pięcioletnich - jakoś mnie ominęła. Moje pierwsze lata spędziłem w miasteczku, gdzie widok uzbrojonych żołnierzy zarówno z czerwoną gwiazdą jak i orłem na czole nie budził niczyjego zainteresowania. No może poza mną i moimi rówieśnikami, bo jako sześcioletni dzieciak przepadałem za wojskowymi sucharami, którymi żołnierze chętnie się z nami dzielili.
Ale teraz .... widok uzbrojonych żołnierzy nie budzi już takiej radości!
Na prawdę jeszcze trzy, cztery lata temu nie przypuszczałbym że taka sytuacja może mieć miejsce.
Tak niedawno zakończyła się II wojna, jeszcze żyją jej ostatni świadkowie, a ludzkość szykuje sobie następną. Przerażające - jak mało się nauczyliśmy! Jako ludzie, narody, świadkowie mordów, eksterminacji i ludobójstwa.

Ale wracając do tytułu: jest to tylko pretekst oczywiście do nieco głębszych rozważań.
Nie interesują mnie obecne spekulacje nad tym zniknięciem, ale przeraża mnie, że media, do których mam coraz mniejsze zaufanie - dają się ponosić takim beznadziejnym tematom. Zamiast wrócić do pokazania ludziom jakie jest zagrożenie. Wyciągnięcia z archiwów zdjęć z Oświęcimia,  Brzezinki, Gross-Rosen i pokazania ludziom tego o czym jeszcze niedawno mówiliśmy wszyscy "NIGDY WIĘCEJ"
A teraz - cały świat używa sformułowania "ukraińscy separatyści" zamiast "rosyjski agresor".
Wszyscy wiedzą kim są zielone ludziki, ale na uciechę Moskwy nikt tego nie nazywa po imieniu. Przecież to nie jest zabawa, gierka polityczna, to prawdziwa wojna na której giną ludzie. Nasi sąsiedzi! I żeby było jasne - nie jestem rusofobem! Nie mam nic przeciwko narodowi rosyjskiemu. Ale mam ogromne zastrzeżenia do władz na Kremlu i do mediów, które nie okazują Rosjanom jak jest na prawdę! Cała ta moskiewska władza robi ludziom pranie mózgu, media podają kłamstwa i manipulację, a naród popiera Putina, bo nie ma pojęcia co się na prawdę dzieje!

Kochani dziennikarze z całego świata, bracia Rosjanie, Ukraińcy, Polacy, Niemcy, Amerykanie i wszyscy inni, którzy macie wpływ na swoje władze - opanujcie emocje i zastanówcie się - czy na prawdę chcecie wojny?

Znamy już takie rozwiązania - po co je powielać?

Budujmy zamiast niszczyć!

Wiem, że to banalne i naiwne, ale cóż ... niech i taki będzie! Ale wierzą mocno, że większość ludzi którym nie jest obojętny los drugiego człowieka myśli podobnie!

Pozdrawiam was gorąco - Make Love Not War

Znalezione obrazy dla zapytania make love not war

W jaki sposób marnuję czas i energię w dążeniu do celu?

W jaki sposób marnuję czas i energię w dążeniu do celu? - to temat kolejnej pracy na moje terapeutyczne zajęcia. Poczytajcie - mam nadzieję, że Wy tak nie macie, bo to cholernie utrudnia życie!


- przede wszystkim często nie podejmuję nawet prób osiągnięcia danego celu. Z góry zakładam, że nie jestem na tyle dobry, wartościowy, zdeterminowany i wytrwały aby to osiągnąć, więc po co w ogóle marnować na to czas i energię!
- Jeśli już coś nawet próbuję osiągnąć, to zazwyczaj nie przygotowuję się dobrze do tego. Nie określam konkretnych etapów, dat, potrzebnych zasobów. To też jest jakaś podświadoma akcja sabotażowa, która ma na celu usprawiedliwienie się w przypadku porażki.
- odkładam na jutro! często wiele spraw które mógłbym zrobić dziś, przekładam na później, na jutro, na kiedyś tam. Jestem zmęczony, miałem ciężki dzień, nie ma już czasu, muszę wcześniej wstać itp. wymówki często powodują że przekładam pewne sprawy, i tracę czas na zupełne głupoty, i do tego usprawiedliwiam się, że przecież mam prawo do tego, by po ciężkim dniu po prostu odpocząć i trochę poleniuchować.
- Przedkładam obowiązki nad osobisty rozwój i pasje! I często przez to brakuje mi już na te drugie czasu, sił i środków. Nie dzielę ich w sposób zdrowy i proporcjonalny. Nieraz nawet jak robię coś dla siebie, coś co naprawdę sprawia mi radość – mam wyrzuty sumienia, że inni pewnie woleli by, abym ten czas poświecił im.
- boję się! boję się ryzyka, boję się stracić to co mam. Wyznaczenie i dążenie do celu wiąże się z ryzykiem porażki, i to przed tym chyba najbardziej uciekam. Boję się kolejnej porażki.

Generalnie jestem więc małym zakompleksionym chłopcem, z fatalnym poczuciem własnej wartości, który boi się wyjścia poza własną strefę bezpieczeństwa.
Wolę siedzieć w czymś co znam, choćby uwierało i nie dawało szczęścia, niż spróbować po to szczęście sięgnąć, z obawy przed tym, że mi się po prostu nie uda!
A na dodatek - mój umysł doskonale zdaje sobie sprawę, że te wszystkie lęki są jedynie pozorne i że nie ma się czego bać, a jednak te uczucia są bardzo silne i nieraz wręcz paraliżujące, tak jakby uczucia funkcjonowały w oderwaniu od świadomego umysłu.

wtorek, 10 marca 2015

Jestem fałszywym kłamcą!

Chcę być szczery, prawdomówny i uczciwy ....
Ale mi nie wychodzi!

Jestem permanentnym kłamcą. Okłamuję wszystkich łącznie ze sobą!

Zarówno w sprawach fundamentalnych - jak uczciwość i wierność małżeńska, jak i zupełnie banalnych i nieistotnych - które są tak mało ważne, że kłamstwo nie ma tu żadnego sensu.

Dlaczego?

Ano pewnie dlatego, że moje niskie poczucie wartości legło by w gruzach, gdyby nagle okazało się, że moje pomysły, decyzje, czy nie daj boże czyny - nie są akceptowalne przez otoczenie!

Nie jestem uczciwy żony - można by powiedzieć - normalne, bo jaki facet nie ma nic do ukrycia?
Któż by się obejrzał za młodą dziewczyną w kusej spódniczce w piękny letni dzień ... i po co tu żonie psuć humor takimi wiadomościami ;))
Ale w zasadzie - to dlaczego niby nie? Dlaczego nie stanąć ponad stereotypy, spojrzeć na to, że ani ja, ani ona już najmłodsi nie jesteśmy i zaakceptować to wreszcie! Zaakceptować zarówno własną seksualność (która każe mi oglądać się za młodszymi), jak i już nie pierwszej ponętności partnerkę - bo przecież zmieniać jej nie będę!

Nie jestem szczery wobec terapeuty - nie mówię mu wszystkiego, dokładnie tak jak żonie!

Boję się, że oceni mnie gorzej niż obecnie! Tylko co by to właściwie zmieniło? Zasadniczo to pewnie nic, bo przecież co mu do mojej moralności?! Ale i tak chowam to wszystko w sobie!

Nawet tu na tym blogu - nie jestem szczery ze sobą i z Tobą drogi czytelniku!
Obawiam się że może ktoś to przeczyta i źle mnie oceni! Ale skoro tak - to po jaką cholerę w ogóle piszę publicznie?

Może moja chęć bycia szczerym domaga się zdemaskowania, obnażenia moich wszystkich złych uczynków .... Tylko po co przy tym ranić innych?
Ale czy można naprawić złe uczynki - nie stając w prawdzie i nie przyjmując zasłużone kary?

Chwilami czuję się jak Raskolnikow ...

Dziwne to wszystko... Z jednej strony boję się pokazać prawdziwe oblicze, z drugiej gdzieś podświadomie dążę do samozagłady. Chcę stanąć w prawdzie i jednocześnie ukryć się z tą moją prawdą gdzieś głęboko. Nie poproszę nikogo o pomoc - bo przecież nikt mnie nie zna. A jak ma poznać - skoro nikomu się nie daję poznać, bo wszystkich dookoła okłamuję!

Żenujące, przykre i smutne to!





niedziela, 18 stycznia 2015

Dzienniczek wdzięczności

Dzienniczek wdzięczności...
Moja praca domowa - napisać każdego dnia po 10 rzeczy za które jestem wdzięczny.
Kurcze ...
Jestem w takim nastroju że nawet jednego dnia nie usiadłem do tej pracy. Nie dlatego, że nie mam czasu, czy że nie mam za co dziękować. Chyba dlatego, że nie mam komu dziękować.
W tej materii czuję tak ogromną pustkę, że nawet nie wiem jak by się zabrać do dziękowania za cokolwiek.
Codziennie zdarza mi się coś co jest miłe, przyjemne, dobre.
Mam cudowne dzieciaki, dobrą choć niedocenianą przeze mnie żonę, stabilną pracę, wymarzony motocykl, i na tyle zdrowia by się cieszyć życiem, osiągać sukcesy i być szczęśliwym człowiekiem. Czemu więc nie jestem? Czemu  ciągle kombinuję. Czemu zamiast cieszyć się z tego co mam - rozpamiętuję to czego nie mam i mieć nie będę!
Z jednej strony nie wiem czego naprawdę chcę, z drugiej nawet jak wiem to i tak nic nie robię w tym kierunku. Jestem rozdarty między niewiedzą a brakiem działania. Między ucieczką od odpowiedzialności, a chęcią bycia tu i teraz. Między bezpieczeństwem a przeżywaniem.
Jak zwykle to jest mało konkretne i właściwie niewiele z tego wynika. Ale tak właśnie opisałbym to co się ze mną dzieje.
Jestem pewien dwóch rzeczy: że jest to stan przejściowy, i że nie podoba mi się to co się ze mną dzieje.

czwartek, 8 stycznia 2015

po przerwie ...

Witam serdecznie ponownie!
Długo mnie nie było - prawda?
Różne koleje losu targały mną po różnych zakątkach kraju.
Było wzruszająco, pięknie, niebezpiecznie ... więc będzie o czym opowiadać.
Sporo filmów obejrzałem - będą wiec kolejne recenzje.
Odwiedziłem kilka ciekawych miejsc - będą więc również fotorelacje z wypraw i wycieczek.
No i .... kupiłem wymarzony motocykl Harley-Davidson.
O tym i o wszystkich innych rzeczach wam już wkrótce opowiem

Pozdrawiam gorąco w Nowym Roku i życzę wszystkim, aby poczuli i zrozumieli swoje miejsce na ziemi!

czwartek, 10 kwietnia 2014

Dieta cd...Dzień 10

Dzień 10. 10.04.2014

Poniżej wykresik i dane z 10 dni.



Poziom tłuszczu jest odczytywany z mojej magicznej wagi cyfrowej, co nie jest zupełnie miarodajne, ale skoro takie dane mam dostępne, to pomyślałem, że nie zaszkodzi się im przyjrzeć.

Co do samej masy ciała, to oczywiście też jest to zagadnienie dość złożone. Wiemy przecież, że kulturyści mają wskaźnik BMI wskazujący na drugi stopień otyłości, mimo tego, że poziom tłuszczu w ich organizmie jest dużo poniżej normy.
Ja oczywiście do nich nie należę ;))
Ale zauważyłem, że przy wzmożonym treningu, zwłaszcza siłowym, zmienia się budowa ciała, przybywa mięśni, spada tłuszczyk, a masa ciała przy takim "odchudzaniu" może nawet wzrosnąć. Bądź co bądź tłuszcz jest lżejszy od mięśni ;))

Na razie jednak spadek masy jest zgodny z założeniami, więc myślę, że nie jest źle.

Zmieniły się po tych 10 dniach również ilości jedzenia jakie powodują kompletne zaspokojenie głodu.
Krótko mówiąc mogę zjeść mniej i wcale nie odczuwać tego najbardziej nieprzyjemnego uczucia ssania w żołądku.

Dla przykładu jeszcze wczorajsza kompletna dieta:
1. śniadanie: kawa z mlekiem
2. drugie śniadanie: duży jogurt z owocami.
3. obiad (choć to tylko w biegu, więc ....): dwie kanapki z ciemnego pieczywa z serkiem
4. podwieczorek: płatki z mlekiem
5. kolacja: serek pół kabanosa.

Do typowego dnia brakuje tu lepszego obiadu, ale wczoraj odbierałem motocykl z warsztatu, potem musiałem odebrać zostawiony tam samochód, i spieszyłem się na siatkówkę, więc nie było czasu na lepszy obiadek, dlatego pojawiły się płatki na podwieczorek.
Zazwyczaj na podwieczorek jadam jakieś owoce: banana, jabłka, winogrona.

Moim największym problemem jest głód późnym wieczorem. Najczęściej ok. 22.00-23.00.
Ale o tym już następnym razem...



wtorek, 8 kwietnia 2014

Jak skutecznie schudnąć w 3 miesiące?

Dzień 8. 09.04.2014

Witam serdecznie ponownie!
Właśnie zaczynam kolejny eksperyment na moim ulubionym króliku doświadczalnym, czyli na sobie!

Tym razem DIETA CUD!

Plan jest mniej więcej taki jak rok temu - czyli 10kg w 3 m-ce.


Na razie idzie zgodnie z planem, ale początek nie jest jeszcze najtrudniejszy!

Będę informował na bieżąco o  wszystkim, czyli m.in.: dieta, motywacja, pomysły na głód, jak się polubić, co jem a czego nie jem.


Dzień 9. 09.04.2014


Oto moje obiadki:







Wiem, że wyglądają monotematycznie, ale odpowiednio doprawione są całkiem niezłe.
Generalnie jak widać nie ma tu nic nadzwyczajnego. Warzywa i serek twarogowy.
Taki obiadek jadam na zmianę z sałatkami, na bazie wszelkich roszpunek, rukoli itp. z oliwkami (które uwielbiam, bazylią, czosnkiem i octem winnym)


Dzień 10. 10.04.2014

Poniżej wykresik i dane z 10 dni.



Poziom tłuszczu jest odczytywany z mojej magicznej wagi cyfrowej, co nie jest zupełnie miarodajne, ale skoro takie dane mam dostępne, to pomyślałem, że nie zaszkodzi się im przyjrzeć.

Co do samej masy ciała, to oczywiście też jest to zagadnienie dość złożone. Wiemy przecież, że kulturyści mają wskaźnik BMI wskazujący na drugi stopień otyłości, mimo tego, że poziom tłuszczu w ich organizmie jest dużo poniżej normy.
Ja oczywiście do nich nie należę ;))
Ale zauważyłem, że przy wzmożonym treningu, zwłaszcza siłowym, zmienia się budowa ciała, przybywa mięśni, spada tłuszczyk, a masa ciała przy takim "odchudzaniu" może nawet wzrosnąć. Bądź co bądź tłuszcz jest lżejszy od mięśni ;))

Na razie jednak spadek masy jest zgodny z założeniami, więc myślę, że nie jest źle.

Zmieniły się po tych 10 dniach również ilości jedzenia jakie powodują kompletne zaspokojenie głodu.
Krótko mówiąc mogę zjeść mniej i wcale nie odczuwać tego najbardziej nieprzyjemnego uczucia ssania w żołądku.

Dla przykładu jeszcze wczorajsza kompletna dieta:
1. śniadanie: kawa z mlekiem
2. drugie śniadanie: duży jogurt z owocami.
3. obiad (choć to tylko w biegu, więc ....): dwie kanapki z ciemnego pieczywa z serkiem
4. podwieczorek: płatki z mlekiem
5. kolacja: serek pół kabanosa.

Do typowego dnia brakuje tu lepszego obiadu, ale wczoraj odbierałem motocykl z warsztatu, potem musiałem odebrać zostawiony tam samochód, i spieszyłem się na siatkówkę, więc nie było czasu na lepszy obiadek, dlatego pojawiły się płatki na podwieczorek.
Zazwyczaj na podwieczorek jadam jakieś owoce: banana, jabłka, winogrona.

Moim największym problemem jest głód późnym wieczorem. Najczęściej ok. 22.00-23.00.
Ale o tym już następnym razem...




c.d.n.




niedziela, 2 lutego 2014

Atlas Chmur, Elizjum, Pod Mocnym Aniołem

Hej!
Się naoglądałem w ten weekend. Choć są to trzy zupełnie inne filmy, to we mnie składają się na dość oryginalną całość. Myślę, że czeka mnie teraz ciekawa praca nad opisaniem każdego z nich osobno, a potem wrócę do tego tekstu, aby podsumować i opowiedzieć Wam co je łączy.

Chyba że już wiecie? to zapraszam - podzielcie się ze mną!

piątek, 31 stycznia 2014

Czego szukaliśmy w 2013, czyli co Wójek Google wie najlepiej

Raport Zeitgeist 2013 

 Myślę, że nie sposób przecenić tego raportu dla naszej wiedzy o świeci w którym przyszło nam żyć!
Choć ja osobiście wolę stwierdzenie, że jest to świat który przyszło na TWORZYĆ!

Ale do rzeczy - list jest kilka, a oto i one:

Czym jest ...? 

  1.  Iban
  2.  Piękno
  3.  Partiotyzm
  4.  Marka
  5.  Paczyzm
  6.  Psychologia
  7.  Twórczość
  8.  Oświata
  9.  Architektura
  10. .Kościół
I jak to teraz interpretować?
Ano widzę tu dwa podstawowe trendy: iban i marka, to oczywiście charakterystyczne słowa dla świata komercyjnego. Konsumpcja, handel i ciągłe na kłanianie zewsząd do kupowania, kupowania i kupowania, bez względu na jakiekolwiek potrzeby klienta.
Ale pozostałe wyszukiwane hasła, dają już dużo większą nadzieję na nieco lepszą przyszłość ;)
Patriotyzm, psychologia, twórczość, oświata, architektura - wspaniałe, że ludzie szukają informacji, ale...
Z drugiej strony, wydawać by się mogło, że takie oczywistości, jak: "Co to jest Patriotyzm?" to powinni chyba wszyscy wiedzieć i to szkoła powinna takich rzeczy nauczyć!
Więc jak to rozumieć? Niby dobrze, że wreszcie szukamy czegoś o większym sensie niż Justin Bieber, ale nieco przeraża, że po taką wiedze sięgamy do wójka Google, a nie dostajemy jej tam gdzie powinna być serwowana.

Filmy

  1. Django
  2. Drogówka
  3. Iron Man 3
  4. Grawitacja
  5. World Waz Z

Generalnie... zestaw całkiem przyzwoity i w sumie przeciętny. Nie spodziewałem się innego.
Dominują amerykańskie produkcje, które choć mają lotne tytuły, to jakoś wiele nowego do kinematografii nie wnoszą. Postaram się własną recenzję do każdego z nich napisać w osobnych tekstach, a teraz tak na szybko po zdaniu:

Django - ładny obraz, choć pobieżnie zahaczony temat. Nie ma nim ani wcześniejszego klimatu Quentin'a Tarantino, ani pochylenia się nad problemem niewolników, ale ogląda się go przyjemnie, pomimo dużej ilości krwi.
Iron Man 3 - to samo co Iron Man 2 , tyle że z większą ilością żelaznych pancerzyków i demolki.
Grawitacja - piękne widoki, przerażającej pustki i to nie tylko kosmicznej, ale i tej wewnętrznej - w sercu.
World War Z - no ten film mnie powalił ..... dosłownie! Czekałem ponad godzinę aż się rozkręci ... na darmo.

Ciekawostką może być więc Drogówka - polski obraz, a wszystko co polskie bardzo mnie cieszy. Ale czy to "dzieło" jest aż tak interesujące? Jest to film bardzo polski, polski klimat, polski temat, dla polskiego widza. Tylko czy to wystarczy? Ja wolałbym jednak polskie kino i z uniwersalnym europejskim a nawet i światowym przekazem

Tak więc wspólnota internautów nie zaskoczyła, ale i nie rozczarowała za bardzo  - ot normalka

Muzyka polska

  1. My Słowianie
  2. Ewelina Lisowska
  3. Bałkanica
  4. Margaret
  5. Marek Dyjak

Muzyka nie jest moją ulubioną dziedziną. Mam swoje "stare kawałki" których się trzymam i ciężko mi jest polubić "nową" falę."My Słowianie", choć muzycznie znacznie lepsze to niż Weekend, to jednak wpisuje się dla mnie w ten sam klimat. Kolejny prosty sposób na hit - trochę folku, lotny refren, cycki w teledysku i gotowe. Swoją drogą - Big Cyc nawet piosenkę o tym niegdyś napisał:
(...)
Chwyć gitarę, załóż kierpce
Będziesz miał pieniędzy więcej
Zbieraj grosik do grosika
Zostań kumplem Janosika!

(...)

Ale wielkiego przeboju to z tego nie było ;)

Ewelince kibicowałem w "X Factor" i bardzo się cieszyłem, że młoda dziewczyna z niewątpliwym talentem (choć w Mam Talent - jej nie poszło), robi karierę. Niestety jej imidż artystyczny jakoś do mnie nie trafia, a i repertuar "nie jest mój". Wolałem jak była miłą skromną dziewczyną z porządnym głosem i wielkimi nadziejami. Ale nadal życzę jej jak najlepiej.

"Bałkanica" - to już zupełnie nie jest to co mogę strawić! Przede wszystkim Piersi bez Pawła, to jak Dżem bez Ryśka - niby jest, ale i tak wszyscy wiemy, że "to se ne wrati" Melodyjka ładna i lotna, jak to na bałkany przystało, ale w zasadzie to nic poza tym. Tu cytat z tego samego utworu co powyżej:
(...)
Chciałem zostać wokalistą
Próbowałem śpiewać wszystko
Techno, metal, punka, reggae,
Aż poczułem się jak w niebie

Już wiedziałem co mam zrobić
Gdy pojawił się Bregović
Polskie miasta poszły w tany
Zamieniając się w Bałkany

(...)



cdn...


środa, 29 stycznia 2014

Media, a nasze miejsce w świecie

Wczoraj zostało wyemitowane specjalne wydanie programu "Uwaga" o sytuacji we Włocławku po tragicznej śmierci bliźniaków na "porodówce"

Taki oto komentarz pozwoliłem sobie zamieścić na facebook'owej stronie programu "Uwaga":

Oglądałem to "specjalne" wydanie, bo dałem się nabrać na hasło "nowe fakty"! Niestety program był ŻENUJĄCY! Nie podano żadnych nowych faktów w sprawie (jeśli ktoś śledził TVN24, to wszystko było podane dużo wcześniej). Prowadzący ewidentnie dopuszczał się nadinterpretacji, a wręcz insynuował "fakty" które nie są potwierdzone! Jego podkreślanie, że program nie został wpuszczony do szpitala i musi marznąć - kompletnie bez sensu! Kto o zdrowych zmysłach pozwoli na kręcenie takiego show na terenie szpitala? Może jeszcze szanowny redaktor chciałby na oddziale porodowym rozłożyć się z całą ekipą? Generalnie całość prowadzenia tego programu - poniżej minimum przyzwoitości zawodowej! Jest to o tyle przykre, że temat jest ważny! Ogromna tragedia ludzi! Wiec zamiast dawać taki temat takim "redaktorom" należało podejść do tego nieco poważniej. To jest TVN, a nie Fakt!

Jestem ciekaw jakie są wasze opinie na ten temat!
Bo mnie szlak już trafia jak widzę kolejne manipulacje w TV i robienie sobie sztucznego show, zamiast porządnej pracy dziennikarskiej.
Program zaczyna się scenką jak to pan redaktor zapala znicze na grobie dzieciaków - kurde... po co to! Czy takie tanie chwyty cokolwiek wnoszą do sprawy? Może chociaż jakieś oficjalne zdanie z prokuratury? Eh....


Cała ta sytuacja po raz kolejny wciska mi do głowy pytanie - media są dla nas (widzów), czy to my jesteśmy dla nich?

A zaraz za tym kolejne: Skoro media wyglądają właśnie tak, to czy MY jesteśmy tacy? 

Nie potrafię spokojnie przejść ponad faktem, że jestem przez media traktowany jak idiota bez podstawowej umiejętności analizowania podanych informacji. Skoro w jednym zdaniu słyszę że prokuratura ustala co się dzieje i nie ma więcej informacji na ten temat, a w kolejnym pan redaktor mówi stanowczo, że ma oto właśnie dla widza dowody na manipulację dokumentacją.
Ja się więc pytam - o co chodzi? 
Czy to pan redaktor nie potrafi powstrzymać się przed "usensacyjnianiem" prostej informacji? Bo dla mnie jest to zwyczajne nadużycie, nadinterpretacja i przekłamywanie faktów.
Czy też może (co jest jeszcze bardziej przerażające) pan redaktor CELOWO używa takich zabiegów, aby program lepiej się sprzedał? 
Tylko gdzie w tym wszystkim miejsce na prawdę?
Gdzie empatia do ludzi którzy stracili dzieci (moje ogromne wyrazu współczucia - dla was rodzice, bądźcie dzielni).

Generalnie  - nóż się w kieszeni otwiera! Ja jestem stanowczo przeciwny takim mediom, takiemu traktowaniu widza i znieczulicy widzów na takie traktowanie!

(Pozdrawiam gorąco uczciwych i solidnych dziennikarzy - nie mam nic do was, tylko do waszych nieuczciwych i niesolidnych kolegów po fachu).


niedziela, 9 czerwca 2013

zmiany, zmiany, zmiany

Dawno mnie nie było. A to dla tego, że jak zwykle brakowało mi czasu. Wolałem ten czas wykorzystać na pracę nad sobą, niż na pisanie postów, ale tak w głębi duszy to potrzebuję gdzieś się otworzyć, podzielić się sobą. Pisanie bloga, czy pamiętników, zawsze uważałem za przejaw totalnej samotności, bo skoro nie mam prawdziwych ludzi, aby im przekazać oko w oko (z całym ciepłym i puchatym przekazem niewerbalnym) to co mam do powiedzenia - to zostaje wtedy blog! I czas najwyższy się właśnie do tego przyznać - tak! jestem samotny.

cdn